
Mariusz Pudzianowski po morderczej walce wywalczył piąty tytuł mistrza świata strongmanów w karierze.
O przejście do historii walczył ze wszystkich sił - i to dosłownie.
Mariusz po wygraniu przedostatniej konkurencji (przeciąganie ponad
40-tonowego samolotu) zemdlał z wysiłku. Potrzebna była maska tlenowa.
Mimo to w decydującej rozgrywce nie dał szans najgroźniejszemu rywalowi
i po raz piąty w karierze sięgnął po tytuł najsilniejszego człowieka na
świecie - tego nie dokonał jeszcze nikt w historii.
-
Zabrakło mi tchu, ale nie mogłem odpuścić i dzięki temu uporowi znów
jestem najlepszy na świecie - zaznacza Pudzianowski.
Co teraz będzie robił najsilniejszy człowiek?
- Coś sobie na pewno znajdę. Teraz muszę się nacieszyć tym sukcesem, później pomyślę - odpowiada ze śmiechem "Dominator".
-
Cztery poprzednie tytuły były dla kibiców, ale ten jest dla mnie!
Chciałem sobie udowodnić, że jestem w stanie tego dokonać. Udało się i
mogę spokojnie zająć się teraz osobistymi sprawami - dodaje
najsilniejszy człowiek świata.