Co piąta Polka po trzydziestce jest otyła - ostrzegają dietetycy, a otyłość jest niebezpieczna dla zdrowia. Jak walczyć z dużą nadwagą? Unikając cudownych diet, a najlepiej - u lekarza.
Ustalając granicę pomiędzy "zwykłą" nadwagą a chorobliwą otyłością, najlepiej posłużyć się tzw. wskaźnikiem BMI.
Jak go obliczyć? Trzeba podzielić masę ciała w kilogramach przez kwadrat wzrostu (w metrach).
Przykład: jeśli masz 167 cm i ważysz 62 kg, twoje BMI wynosi:
62 : (1,67 x 1,67) = 62 : 2,7889, czyli ok. 22.
To norma. Prawidłowe BMI mieści się w granicach 18-25 (dla dorosłych
kobiet: 18,7-23,8). Czyli przy twoim wzroście powinnaś ważyć 52-66 kg.
BMI rzędu 26-29 to nadwaga, od 30 w górę - otyłość. BMI=30 oznacza, że
przy wzroście 160 cm kobieta waży prawie 77 kg, przy 170 cm - aż 87 kg.
To już nie tylko kosmetyczny defekt, to choroba. Dlaczego?
Bo zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu, sprzyja nadciśnieniu,
cukrzycy, kamicy żółciowej i niektórym rodzajom nowotworów, np. piersi,
jelita grubego. Utrata choćby kilku kilogramów (ok. 5 proc. wagi)
pomaga wydatnie zmniejszyć ryzyko zachorowania.
Czemu tyję?
Powód jest prosty: masa ciała to wypadkowa spożywanych i wydatkowanych
przez ciało kalorii, podstawową przyczyną otyłości jest przejadanie
się. Niewiele osób tyje z powodu problemów zdrowotnych (np.
przyjmowania sterydów), dobrze udokumentowana jest natomiast
dziedziczna skłonność do tycia. Osoby otyłe częściej niż szczupłe
używają też jedzenia do "załatwiania" innych potrzeb niż głód, jedzenie
bywa dla nich formą nagrody albo ucieczką przed problemami.
Dlatego nie istnieje cudowny sposób na schudnięcie.
W przypadku otyłości standardowe diety są mało skuteczne,
jednoskładnikowe diety-cud (np. bananowa, ryżowa czy kapuściana) rzadko
dają trwały efekt, utrata kilogramów to głównie krótkotrwały wynik
pozbycia się z organizmu wody. Po wznowieniu normalnych posiłków często
zdarza się zaś efekt jo-jo (czyli powrót do wagi sprzed odchudzania, a
nawet wyższej).
Otyli pacjenci, jeśli nie widzą szybkich efektów odchudzania, łatwo się
zniechęcają, a w ich przypadku, gdzie trzeba stracić sporo kilogramów,
dieta musi trwać długo. Dlatego jeśli naprawdę chcesz schudnąć i
utrzymać wymarzoną wagę dłużej niż przez kwartał, powinnaś zasięgnąć
porady lekarza i uzbroić się w cierpliwość.
Po co lekarz
Najlepszy będzie bariatra, czyli specjalista od leczenia otyłości, ale
takich lekarzy jest niewielu, znajdziesz ich głównie w dużych miastach.
Dlatego możesz poprosić o pomoc dobrego internistę, lekarza rodzinnego
albo dietetyka.
W Warszawie najlepiej zgłosić się po poradę do Instytutu Żywności i
Żywienia (ul. Powsińska 61/63, tel. 842 05 71, 842 53 57) albo do
Poradni Żywieniowej na Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji
SGGW, w zakładzie dietetyki (ul. Nowoursynowska 166, tel. 847 00 12).
Schudnąć pomoże też wyspecjalizowany psycholog lub psychoterapeuta.
Informacji o takich specjalistach udzielają Polskie Towarzystwo
Psychologiczne (0-22 531 77 39) i Polskie Towarzystwo Psychiatryczne
(0-22 642 66 11).
Lekarz ustali, jaka jest twoja idealna waga i jak się do niej zbliżyć,
może nie efektownie (czyli szybko), ale za to efektywnie (czyli
trwale). Żeby trwale schudnąć, trzeba zmienić nawyki żywieniowe i styl
życia. Lekarz lub dietetyk pomoże ci ustalić jadłospis, który dostarczy
organizmowi wszystkich niezbędnych składników odżywczych, nie
przeładowując go jednocześnie kaloriami. Dobierze też odpowiedni do
wieku i wydolności fizycznej zestaw ćwiczeń. To ważne, bo
nieprzyzwyczajony do wysiłku organizm może nie podołać, jeśli nagle
zaczniemy go zmuszać do wytężonej pracy fizycznej.
Przy odchudzaniu warto ustalić realny cel. Większość ekspertów uważa,
że jest to utrata pół kilograma tygodniowo. By tyle schudnąć, trzeba
zmniejszyć dzienną dawkę kalorii o 500 (to dwie kajzerki albo tabliczka
mlecznej czekolady) i przynajmniej trzy razy w tygodniu po 30 minut
rozruszać się (wystarczy dziarski marsz albo przejażdżka rowerem).
Odchudzanie tabletką
Żaden preparat odchudzający nie pomaga wszystkim, a przynajmniej nie w takim samym stopniu.
Niektóre stosowane kiedyś preparaty zostały skreślone z lekospisu, bo
choć pomagają schudnąć, mogą być niebezpieczne dla zdrowia. Np.
amfetaminy przyspieszają metabolizm, ale uzależniają i mają
niekorzystny wpływ na serce i ośrodkowy układ nerwowy. Słynny w USA
fen-phen (połączenie fenfluraminy z fenterminą) został wycofany,
ponieważ u niektórych osób prowadził do ciężkiego uszkodzenia mięśnia
serca. Ze względu na działania niepożądane wycofano też ze sprzedaży
szeroko reklamowany kilka lat temu isolipan.
Na naszym rynku są obecnie tylko
dwa preparaty o udowodnionym naukowo działaniu odchudzającym, oba
dostępne wyłącznie na receptę, oba mają działania niepożądane.
Sibutramina (Meridia) może podnosić ciśnienie krwi, a orlistat
(Xenical) - wywoływać biegunkę.
W aptekach i sklepach jest też dostępnych bez recepty kilkadziesiąt
mieszanek ziołowych, batoników, tabletek i preparatów w proszku, które
mają wywołać uczucie sytości i osłabiać łaknienie. Pozytywną opinię
Instytutu Leków uzyskały m.in. Trimline, Magnezytki, Chitosan, Ultra
Vit Kilo Nit (krople zawierające wyciąg z morsztynu, ziela pokrzywy,
liści brzozy i owoców głogu), Kilo-Zym (dropsy owocowe powodujące stan
nasycenia), herbatka ziołowa Fitne (silny środek przeczyszczający),
Nova Figura (preparat homeopatyczny ograniczający wydzielanie soków
trawiennych), Redusan (kapsułki, które dzięki zawartości błonnika
pęcznieją w żołądku i zmniejszają łaknienie), Slim (krople
homeopatyczne), herbatki ziołowe Regulavit, Normosan czy Figura. Trzeba
jednak pamiętać, że pozytywna opinia oznacza, że dopuszczone do
sprzedaży środki nie są szkodliwe. Ich skuteczność nie jest oceniana.
Spośród środków "naturalnych" potwierdzone zostało działanie Redusanu,
który zmniejsza apetyt i wywołane głodówką spowolnienie metabolizmu
(ale go nie przyspiesza!).
Jak to działa?
Mieszanki ziołowe zawierają zazwyczaj substancje przeczyszczające i
moczopędne. Czyszczą jelita z zalegających resztek, a organizm
pozbawiają wody. Przyspieszają przechodzenie pokarmu przez jelita.
Proszki, napoje i batoniki oparte są głównie na błonniku, którego nie
trawimy, a który wypełnia jelita, dając uczucie sytości. Niektóre
zawierają związki przyspieszające spalanie cukrów i aspartam -
niskokaloryczny słodzik. Ich zadaniem jest rozepchanie żołądka tak, by
zaczął wysyłać do mózgu sygnały: "jestem pełen". Kłopot w tym, że
większość zapychaczy jest szybko przesyłana do dalszych partii układu
pokarmowego i przyjemne uczucie szybko mija.
Preparaty zawierające m.in. karnitynę, chrom, koenzym Q10, fosforany,
słabe kwasy organiczne (hydroksycytrynowy, pirogronowy, bursztynowy) i
niektóre zioła (np. dziurawiec), których zadaniem jest podwyższenie
tempa przemiany materii (albo zapobieganie jego obniżaniu się podczas
stosowania diety), mają wątpliwą skuteczność. Mimo że w badaniach
laboratoryjnych większość z nich usprawnia metabolizm, nie udowodniono,
by tak samo działały w żywym, ludzkim organizmie.
Dietetycy przestrzegają, że preparaty odchudzające nie są w stanie
szybko i trwale pozbawić nas tkanki tłuszczowej, mogą być stosowane
jako wspomaganie odchudzania. Lekarze z Instytutu Żywności i Żywienia
zalecają, aby preparatami w proszku zastępować najwyżej jeden posiłek.
Raz, dwa, trzy
Zwykłe ćwiczenia gimnastyczne czy aerobik dla osób otyłych są często
niewykonalne. Dlatego najlepiej, by rodzaj wysiłku fizycznego
wspomagającego dietę dopasował lekarz. Często poleca się aquaaerobik -
w wodzie łatwiej wykonywać ćwiczenia, gimnastyka jest też mniejszym
obciążeniem dla stawów.
Najlepsze efekty dają ćwiczenia aerobowe (to znaczy dobrane pod
względem układu i intensywności tak, żeby serce nadążało z
dostarczeniem tlenu przenoszonego z krwią do mięśni). Powinny być
wykonywane w jednakowym tempie przez minimum 15-20 minut. Do ćwiczeń
tego typu należą: wioślarstwo, jogging, jazda na rolkach, bieg w
miejscu, skakanie na skakance, bieg na nartach, jazda na rowerze
(tradycyjnym i stacjonarnym).
Jeśli wysiłek będzie wykonywany krótko, ale bardzo intensywnie, a po
nim następować będą częste fazy odpoczynku, wówczas straci on charakter
aerobowy. Nie będzie prowadził do spalania zapasów tłuszczowych i może
stwarzać niebezpieczeństwo przeciążenia serca. Taki wysiłek - np.
szybki, krótki bieg (sprint), gra w piłkę, tenis, golf, podnoszenie
ciężarów - służy raczej do trenowania określonych grup mięśni.